Stary Las #2
Uziemianie i krótki spacer.
Tym razem nie mam zbyt wielu zdjęć. Zgodnie z propozycją mojej psycholożki, pojechałem się "pouziemiać". Nieszczególnie wiedziałem co właściwie zrobić, ale myślę, że mi się udało.
Otóż, na południowo-zachodnim skraju lasu, znajdują się suche nieużytki, porośnięte niewysokimi, brązowymi trawami. Wybrałem miejsce nieco dalej od drogi, położyłem się i oparłem całym ciałem o ziemię.
Było całkiem wygodnie, jak na leżenie bez żadnego koca. Spróbowałem techniki oddychania "4-7-8". Nie do końca rozumiem jak wykonywać ją poprawnie, bez uczucia duszności. Z pewnością moje "7-8" były krótsze niż powinny. Jednak jako całość, dawało nawet efekty - wyciszyło myśli, spowolniło czas...
Zasłoniłem tylko rażące słońce i patrzyłem w chmury. Przez chwilę czułem się bardziej obecny, połączony z całością, a jednocześnie bardzo mały. W takim dobrym sensie, jakby całe zło świata i moje problemy, nie miał żadnego znaczenia. To było miłe.
Przeszedłem się starym skrajem - drogą, którą od dłuższego czasu planuję odzyskać. Jest gęsto zarośnięta tarniną i przejście kosztowało mnie sporo zadrapań. Z pozytywów - wiem już, gdzie szukać tarniny w razie potrzeby.

Wokół Starego Lasu już po żniwach. Taki moment był dla mnie zawsze jednoznaczny z początkiem jesieni. A przecież jeszcze ponad miesiąc lata...
Na odchodne sprawdziłem mirabelki - niestety jeszcze nie zdąrzyły dojrzeć... Niedobrze, bo nic nie stoi im na przeszkodzie w opadaniu. Powrót był strasznie wymagający, aż się odechciewa jeździć...
Ale jak nie tutaj, to dokąd...?
Do zobaczenia! ❤